Najnowsze filmy z 2022 roku

OglÄ…daj tylko najnowsze filmy cda z lektorem po polsku

Recenzja Nie martw się, kochanie: Florence Pugh i Harry Styles skwierczą w koszmarnym thrillerze Olivii Wilde z lat 50., ale film jest bardziej efektowny niż przekonujący

Nie martw się, kochanie cda Olivii Wilde to film, który w ostatnich tygodniach był oblegany i pochłaniany przez pozaekranowe dramaty, z których żaden nie będę tutaj wspominał, z wyjątkiem tego, że gdy główna aktorka wydaje się być aktywnie niechętna aby nagłośnić film, o którym mowa, to znak poważnej niezgody. Jednak byłoby bardzo niesprawiedliwe, gdyby ta burza w czajniczku plotkarskiego zamętu wpłynęła na uczucia wobec filmu. Jeśli chcesz porozmawiać o problemach związanych z „Nie martw się kochanie cały film”, nie musisz patrzeć dalej niż na to, co jest na ekranie.

Film napisany przez Katie Silberman, z genialną scenografią Katie Byron, to rodzaj cukierkowych „Żon ze Stepford” w Strefie Zmierzchu spotyka się z „Opowieść podręcznej” dla epoki rozdartej w szwach demokracji . Teoretycznie powinno to składać się na soczysty zegarek. Wilde, której pierwszym filmem fabularnym była dowcipna i pełna życia komedia „Booksmart” z 2019 roku (to jej drugi film), jest utalentowaną reżyserką, która wie, jak stworzyć nastrój. W „Nie martw się kochanie” robi to na maksa i na chwilę dajesz się w to wciągnąć (a przynajmniej ja). Pomiędzy popową ambicją, smakowitymi wymarzonymi wizualizacjami i obecnością Harry'ego Stylesaw swojej pierwszej głównej roli „Nie martw się kochanie” nie powinien mieć problemów ze znalezieniem publiczności. Ale film zabiera cię na przejażdżkę, która z czasem staje się coraz mniej błyskotliwa.

Gdy się otwiera, słyszymy seksowną wersję „Night Time Is the Right Time” Raya Charlesa z 1958 r. i zanurzamy się w coś, co wygląda na koktajl z epoki „Mad Men”, z wyjątkiem tego, głośne, jaskrawe, lubieżne i podekscytowane, że zastanawiasz się, czy martini Gibsona są doprawione ecstasy. Nie tak wyglądały wtedy koktajle. Ale to dlatego, że to nie było wtedy. To jest teraz.

Żyjemy w dziwnie zaplanowanej społeczności, gdzieś na pustyni palmowej, gdzie każdy dom jest dokładnie tym samym białym, płaskim modelem foremki do ciastek (wyglądają jak coś, co Frank Lloyd Wright zaprojektowałby dla IKEA). Każdego ranka mężczyźni wsiadają do swoich wielkich, krętych powojennych samochodów, które są w różnych odcieniach lizaka, i wyjeżdżają z podmiejskiej ślepej uliczki w choreografii. Wybierają się na kolejny dzień do pracy nad Projektem Zwycięstwa, operacji badawczej tak ściśle tajnej, że nie wolno im nawet rozmawiać o tym z żonami. Standardową linią korporacji jest to, że pracują nad „opracowaniem postępowych materiałów”, co sprawia, że ​​brzmi to tak, jakby wynaleźli broń nuklearną lub coś tak mrocznego i monumentalnego. (Co jakiś czas wybuchowy podziemny szum będzie wstrząsał tymi nowoczesnymi salonami z połowy stulecia).

A kobiety? Zostają w domu, rozmawiają i obgadują, sprzątają dom, opiekują się dziećmi, spędzają czas przy basenie, przygotowują sałatkę z tuńczyka i jajka z diabłem, biorą udział w lekcjach baletu i witają swoich mężów drinkiem przy drzwiach. Możesz to wszystko zbadać i pomyśleć: co to za świeże piekło? Ale „Don't Worry Darling” nie dotarło jeszcze nawet do złowrogiej części. Nazwa tego surrealistycznego podziału retro to Victory, a najważniejszą rzeczą, o której wszyscy mówią, jest to, jak cudownie jest. Jakie mają szczęście, że tam są, i jak szczęśliwi są, że uciekli z życia, które mieli przedtem.

Naszym punktem wyjścia do stylu życia Victory jest bezdzietna para, która wygląda wyjątkowo seksownie, pociągająco i zakochana: Jack, grany przez Stylesa z zdrową przebiegłością, która wyróżnia go jako naturalnego aktora ekranowego, oraz Alice, grana przez Florence Pugh, która trzyma w centrum filmu z iskrą zapału, która przechodzi w spojrzenie ostrożnego detektywa. Tych dwoje z trudem trzymają ręce z dala od siebie (na początku rzuca swoją pieczeń na podłogę, aby Jack Harry'ego mógł się na nią zwalić – scena, która powinna sprzedać bilety na weekend o wartości 5 milionów dolarów właśnie tam), i jest w ich grze uczucie. Ale czy to prawda? Czy coś, co widzimy, jest prawdziwe?

Społeczność prefabrykatów Victory jest prowadzona przez człowieka o imieniu Frank, który również ją stworzył, a grany przez Chrisa Pine'a ma osobowość przywódcy kultu New Age – nie proto guru z lat 50., ale jednego z tych uśmiechniętych faszystów samorealizacja, taki, który może cię zabić swoją wrażliwą pozytywnością. I oczywiście powodem tego jest to, że nigdy nie są szczerzy. Próbują coś z ciebie wyciągnąć. Są „otwarci” na wszystko oprócz własnego programu. Pine daje wyśmienity występ, ale gdy tylko Alice i Jack dołączają do innych mieszkańców na imprezę w przerośniętym domu Franka, staje się jasne, że w grę wchodzi coś bardzo kłopotliwego.

Bohaterowie „Don't Worry Darling” mają kultowego lidera, ponieważ są w istocie kultem: współczesnymi ludźmi, którzy utworzyli społeczność, w której udają, że żyją jak drony z klasy średniej z lat 50. i zgadzają się nigdy tego nie robić. kwestionować wszystko i robić tylko to, co im się każe. Zadawanie pytań o to, co naprawdę się dzieje, sposób, w jaki Alice zaczyna robić, może wpędzić cię w kłopoty. Jeśli film ma oddźwięk, a jego fragmenty tak, to znaczy, że żyjemy w dzisiejszym świecie, który wydaje się coraz bardziej złożony z psychologii kultu: de facto przywódcy sekt (jak Trump), plemienne nastawienie, które dyktuje sztywny absolutyzm moralny, retrofetyszyzacja wartości z lat 50. jako ideału pierwszorzędnego.

Alicję ogarniają halucynacje, które przypominają liczby Busby'ego Berkeleya, które zamieniają się w złe sny. I wokół niej zaczynają się dziać różne rzeczy. Zwraca szczególną uwagę, gdy Margaret (KiKi Layne), jedyna Czarna kobieta w Victory, stoi na skraju imprezy przy basenie Franka, przerażona i zrozpaczona, i pyta: „Dlaczego tu jesteśmy?” Sama w tramwaju, Alice obserwuje katastrofę samolotu śmigłowego na pustyni i wybiega zobaczyć, co się stało, jadąc do miejsca, w którym żadna kobieta nie powinna się zbliżać: do siedziby Victory Project, która znajduje się na szczycie brudnej góry jak Bond legowisko złoczyńcy w kształcie ogromnej, prążkowanej piłki golfowej. Wraca, chcąc opowiedzieć wszystkim, co odkryła, ale jest traktowana jak Katharine Ross w „Żonach ze Stepford” lub Rosemary Mii Farrow – jak ktoś, kto jeszcze nie zamienił się w strąka. Jest też trochę jak Jim Carrey w „The Truman Show”: właśnie obudziła się na to, że mieszka w sali luster i dlatego trzeba ją uciszyć. Złowrogi nerd dr Collins (Timothy Simons) zostaje wysłany, by ją uśpić. Jej ukochany Jack nagle zaczyna się zachowywać, jakby był… jednym z nich.

Oczywiście, kiedy pojawiły się te nowe filmy (nawet „Żony ze Stepford”, które nigdy nie były niczym więcej niż zabawnym frazesem), świat był trochę mniej przyzwyczajony do tego rodzaju konspiracyjnego thrillera społecznego. Wczesne sceny „Nie martw się kochanie” są najlepsze w filmie, ale nawet tam nie sposób nie zauważyć ciężaru, z jakim film telegrafuje własną ciemność. (To nie tak, że oglądamy przemówienie Chrisa Pine'a i myślimy: „Co za dobry koleś!”). Aby naprawdę zadziałał, film musiał nas powoli wciągać, być podstępnym i zaskakującym w sposób, w jaki było „Get Out”. Zamiast tego jest złowieszczy w oczywisty sposób.

Ale ma duży zwrot, którego oczywiście nie ujawnię. Powiem tylko, że jest to mieszanka „Gry kałamarnicy” i Shyamalana, że ​​chce kręcić głową, ale może sprawić, że się podrapiesz, i że jest uzależniony od obsadzenia Harry'ego Stylesa, w jednej sekcji, jako kiepski, nieatrakcyjny geek , co (niespodzianka) nie jest do końca przekonujące. Przekonujące jest to , jak łatwo Styles pozbywa się ekstrawagancji gwiazdy pop, mimo że zachowuje brytyjski akcent i przejmuje jedną scenę imprezową, tańcząc jak w musicalu z lat 40. W stylach jest coś dość staromodnego. Ze swoimi wytrzeszczonymi oczami, opadającymi włosami i przygnębiającą uprzejmością przypomina młodego Franka Sinatrę jako aktora. Jest za wcześnie, aby powiedzieć, dokąd idzie w filmach, ale jeśli chce, może w nich naprawdę pobiec.

Free hosting services on 1MB will conclude on March 1st, 2024. To continue enjoying uninterrupted service, consider upgrading to 1MB+ starting at only $9 a month. Explore with a two-week free trial. Powered by 1MB - Report Site